Forum nerwicy i lęku
Forum Znerwicowani.pl to miejsce, w którym możesz porozmawiać o nerwicy, lęku, atakach paniki i objawach, które często trudno wyjaśnić osobom z otoczenia. Możesz opisać swoją historię, zadać pytanie, podzielić się doświadczeniem albo przeczytać, jak z podobnymi problemami radzą sobie inni.
Znajdziesz tutaj rozmowy dotyczące m.in. nerwicy lękowej, ataków paniki, derealizacji, natrętnych myśli, problemów ze snem, objawów somatycznych oraz sposobów radzenia sobie z lękiem.
Nie musisz przechodzić przez to sam. Zarejestruj się i dołącz do dyskusji.
Walczę dalej
Cytat z anetka89 data 2026-09-03, 18:37Cześć
piszę pierwszy raz, trochę mi głupio, ale skoro można tu nie udawać…
Mam 37 lat, mieszkam z rodzicami i pracuję. Nie mam męża ani dzieci. Nerwica towarzyszy mi od lat, ale dopiero od jakiegoś czasu naprawdę mocno widać, jak psuje relacje w domu.
Najgorzej jest z rodzicami. Oni się martwią, chcą pomóc, ale jednocześnie nie rozumieją. Mama powtarza: „Weź się w garść, inni też mają stres w pracy”. Tata milczy albo się denerwuje, jak znowu nie wyjdę z pokoju. A ja po całym dniu w pracy wracam taka wykończona, że czasem nie jestem w stanie nawet normalnie z nimi pogadać. Potem mam wyrzuty, że jestem niewdzięczna, skoro mnie utrzymują pod dachem.
Wstydzę się tego strasznie. W tym wieku nadal mieszkać z rodzicami przez lęki… Czasem myślę, że ich obciążam. Że zamiast być wsparciem, jestem kolejnym problemem w domu.
W pracy jakoś funkcjonuję, bo muszę. Ale po powrocie często nie mam już siły na nic. Odwołuję spotkania ze znajomymi, nie wychodzę, a rodzice patrzą i widzę w ich oczach to pytanie: „Co z tobą jest nie tak?”.
Najtrudniejsze jest to poczucie, że zawiodłam ich oczekiwania. I że sama przed sobą też.
Cieszę się, że można to tu napisać. Może ktoś jest w podobnej sytuacji.
Pozdrawiam
Anetka
Cześć
piszę pierwszy raz, trochę mi głupio, ale skoro można tu nie udawać…
Mam 37 lat, mieszkam z rodzicami i pracuję. Nie mam męża ani dzieci. Nerwica towarzyszy mi od lat, ale dopiero od jakiegoś czasu naprawdę mocno widać, jak psuje relacje w domu.
Najgorzej jest z rodzicami. Oni się martwią, chcą pomóc, ale jednocześnie nie rozumieją. Mama powtarza: „Weź się w garść, inni też mają stres w pracy”. Tata milczy albo się denerwuje, jak znowu nie wyjdę z pokoju. A ja po całym dniu w pracy wracam taka wykończona, że czasem nie jestem w stanie nawet normalnie z nimi pogadać. Potem mam wyrzuty, że jestem niewdzięczna, skoro mnie utrzymują pod dachem.
Wstydzę się tego strasznie. W tym wieku nadal mieszkać z rodzicami przez lęki… Czasem myślę, że ich obciążam. Że zamiast być wsparciem, jestem kolejnym problemem w domu.
W pracy jakoś funkcjonuję, bo muszę. Ale po powrocie często nie mam już siły na nic. Odwołuję spotkania ze znajomymi, nie wychodzę, a rodzice patrzą i widzę w ich oczach to pytanie: „Co z tobą jest nie tak?”.
Najtrudniejsze jest to poczucie, że zawiodłam ich oczekiwania. I że sama przed sobą też.
Cieszę się, że można to tu napisać. Może ktoś jest w podobnej sytuacji.
Pozdrawiam
Anetka
Cytat z Piotr_37 data 2026-09-11, 16:33Anetko, dziękuję Ci, że zdecydowałaś się to tutaj napisać. I przede wszystkim nie masz za co się wstydzić. To, że masz 37 lat, mieszkasz z rodzicami czy że nerwica utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie, nie czyni Cię gorszą ani „problemem” dla innych. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia!
Z tego, co piszesz, widać, że bardzo dużo od siebie wymagasz i jednocześnie masz poczucie winy, że nie jesteś taką osobą, jakiej oczekują od Ciebie inni. A przecież sama napisałaś, że w pracy funkcjonujesz mimo tego wszystkiego. To też jest ważne i pokazuje, ile wysiłku wkładasz każdego dnia.
Czasami najtrudniejsze w nerwicy nie są nawet same objawy, ale właśnie poczucie, że inni tego nie rozumieją. Zdanie „weź się w garść” potrafi bardziej zaboleć, niż osoba, która je mówi, może sobie wyobrazić.
Dobrze, że napisałaś tutaj. Nie musisz udawać, że wszystko jest w porządku. Możesz po prostu napisać, jak naprawdę się czujesz.
Jeśli masz ochotę, napisz nam jeszcze: od kiedy zauważasz, że nerwica tak mocno wpływa na Twoje relacje z rodzicami? I czy pamiętasz moment, kiedy zaczęło się to wyraźnie pogarszać?
Trzymaj się, Anetko. Dobrze, że jesteś z nami. ❤️
Anetko, dziękuję Ci, że zdecydowałaś się to tutaj napisać. I przede wszystkim nie masz za co się wstydzić. To, że masz 37 lat, mieszkasz z rodzicami czy że nerwica utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie, nie czyni Cię gorszą ani „problemem” dla innych. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia!
Z tego, co piszesz, widać, że bardzo dużo od siebie wymagasz i jednocześnie masz poczucie winy, że nie jesteś taką osobą, jakiej oczekują od Ciebie inni. A przecież sama napisałaś, że w pracy funkcjonujesz mimo tego wszystkiego. To też jest ważne i pokazuje, ile wysiłku wkładasz każdego dnia.
Czasami najtrudniejsze w nerwicy nie są nawet same objawy, ale właśnie poczucie, że inni tego nie rozumieją. Zdanie „weź się w garść” potrafi bardziej zaboleć, niż osoba, która je mówi, może sobie wyobrazić.
Dobrze, że napisałaś tutaj. Nie musisz udawać, że wszystko jest w porządku. Możesz po prostu napisać, jak naprawdę się czujesz.
Jeśli masz ochotę, napisz nam jeszcze: od kiedy zauważasz, że nerwica tak mocno wpływa na Twoje relacje z rodzicami? I czy pamiętasz moment, kiedy zaczęło się to wyraźnie pogarszać?
Trzymaj się, Anetko. Dobrze, że jesteś z nami. ❤️
